🌠 Mount And Blade Warband Recenzja

You may not like it, but this is what peak performance looks like. 1 / 3. 512. 31. r/mountandblade. Join. • 16 days ago. I present you the Knights of The Order and their successful last stand of Castle Thorios against empress Rhagaea. More informations in the comments. Step 5: collect all the arrows the enemy have been shooting at you, preferably with your shield up.. Step 6: go to step 3; keep repeating process until defences have been wiped out. Send in your troops; follow them in and take up a position where you can get easy shots at the defenders. The best save game editor is here. The save game files are in the /Mount&Blade Warband Savegames/Native subfolder of your Documents folder, and are named sg0X.sav. The variables you need to edit are the relations in the factions object, and you need to fix the ones between player_kingdom, player_supporters, and whatever kingdom you annoyed. To the best of my knowledge, you can't. You have to give up your oath and retake any fiefs you want to keep. Of course, retaking fiefs is easy if you deplete their garrisons first. " Never argue with an idiot. They drag you down to their level and beat you with experience. "~ Pretty Boy. There is a way actually. A subreddit and community for the Mount & Blade series, created by TaleWorlds Entertainment. Members Online My random meme for every Warband Mod/DLC/Spinoff No.11: Viking Conquest (rip my free time) Lot's of games you can explain why they are good easily, because they are in a class of games, for instance, Skyrim is so good because it's world is massive and interesting. However, Mount and Blade is in a category of it's own (forget Chivalry and War of the Roses/ Vikings, they are childs play compared to Mount and Blade) So instead of Mount & Blade: Warband En İyi Modlar. Mount & Blade: Warband, bir Türk şirketi olan TaleWorlds tarafından yapılmış Open World / Strateji oyunudur. Warband'ın uçsuz bucaksız krallıklarında ister görevleri yaparak yükselin, isterseniz çılgınlar gibi sağa sola saldırın. Bu söylediklerim kesinlikle sizin stratejinize bağlıdır. In the original Mount and Blade, there are a lack of conversation options with the only option of checking their opinion and their story. Warband added options such as the ability to send out heroes to check faction integrity or improve the Player's right to rule. For more detailed information on ideal parties and keeping your heroes happy, see Ищите папку с документами M&B: Warband (По умолчанию: X:\Users\YourUserName\Documents\Mount&Blade Warband) В ней вы открываете папку "Characters" и открываете текстовый файл с именем вашего персонажа. Редактируете своего Rvk7HTn. Recenzja Czytaj całą recenzję » O grze Mount & Blade usłyszałem niemal trzy lata temu. Została mi ona przedstawiona jako amatorsko rozwijany projekt, przeznaczony głównie dla wielu graczy, umożliwiający rozgrywkę w świecie przypominającym średniowiecze. Wtedy jeszcze założenia były bardzo proste – istniały tylko dwa królestwa, a o żadnym multiplayerze nie było mowy. Jednak gra miała w sobie coś niesamowitego, grywalność i możliwości, jakich nie oferował wtedy żaden inny tytuł. Od tamtego czasu grałem w M&B zawzięcie, z... czytaj dalej... Galeria Zobacz więcej » Newsy Zobacz więcej » Mount & Blade za darmo!(20 maja 2017, 00:41) Recenzja "Mount & Blade: Warband" na GameExe!(23 kwietnia 2010, 23:43) Mount & Blade września 2008, 22:33) Mount&Blade w planach wydawniczych Paradox Interactive(25 stycznia 2008, 16:16) Nowa wersja gry Mount&Blade(18 października 2007, 01:20) Wymagania sprzętowe Pentium 4 GHz 512 MB RAM karta grafiki 64 MB 700 MB HDD Windows 2000/ME/XP/Vista Wczytywanie... O Mount & Blade II: Bannerlord jest w ostatnim czasie bardzo głośno. Jednak co to jest za gra? I, co najważniejsze, czy warto wydać na nią pieniądze? Zapraszam do lektury mojej recenzji. Firma TaleWorlds już z pierwszym Mount&Blade zaczynała od wczesnego dostępu. Pamiętam, że grałem w tę grę w 2007 roku i podczas setek godzin spędzonych w niej widziałem, że cały czas wypuszczano ulepszenia. Twórcy oprawiali błędy, także bardziej ją optymalizowali i balansowali, tak by gracz widział tętniący życiem świat i czuł, że dzięki niemu wykreowane uniwersum się zmienia. W 2010 roku wyszedł Mount& Blade: Warband, który choć nazywany dodatkiem, to wydawał mi się bardziej pełną wersją oryginalnej gry. Świat był może i inny, ale państwa razem ze swoimi cechami a także jednostkami nie zmieniły się. Pisząc w skrócie Warband był po prostu lepszą wersją Mount&Blade z 2007 roku. Następnie pojawiły się trzy głośne dodatki: Warband – Napoleonic Wars, Warband – Viking Conquest Reforged Edition i celujący w naszą patriotyczność Mount & Blade: With Fire & Sword (ogniem i mieczem). Po 10 latach od Warbanda wyszła długo oczekiwana druga część czyli Bannerlord, znowu we wczesnym dostępie. Po doświadczeniach z poprzedniczką wykupiłem ją mając duże zaufanie do tej firmy 😀 Czytaj też: Recenzja serialu Okręt – drugi sezon znów zachwyca rozmachem 30 kwietnia gracze rzucili się na nią a w szczytowym momencie grało 185 000 graczy! Ale czy jest w co? Fabuła Zaczynamy grę 200 lat przed wydarzeniami z Warbanda, w Calradii. Świat jest podzielony na osiem potęg, z których trzy niczym się od siebie nie różnią i szybko ze sobą toczą wojnę (północne, południowe i zachodnie imperium). Na świecie panuje bezkrólewie, ponieważ poprzedni wielki władca nie zostawił po sobie potomka i tu znajdujemy się my. Możemy przyłączyć się do jednej z frakcji i wyprowadzić ją na piedestał lub spróbować swoich sił w tworzeniu nowego państwa. Fabuła jest krótka, ale mniej więcej chodzi w niej o to żebyśmy pomogli imperium lub ich wrogom. Co istotne, wykreowany świat posiada wirtualnie 230 km kwadratowych. Podróżowanie, pomimo widoku izometrycznego na figurkę przedstawiającą naszą armię, trwa bardzo długo, a zmieniający się krajobraz wzmaga realistyczność gry. Podobnie zresztą jak cała mapa, przy której twórcy nieźle się napracowali. Mechanika – tego jest całkiem sporo Gra jest podzielona na 3 aspekty. 1. Strategiczny. Zarządzamy i dowodzimy w nim naszym wojskiem, a także armiami członków naszej rodziny. Rozgrywanie bitew pod względem zręcznościowym (z pierwszej osoby) jest, moim zdaniem, o wiele trudniejsze niż wcześniej. Dodatkowo walka z pierwszej osoby może się podobać fanom klimatu z MORDHAU. W porównaniu do poprzednich odsłon bardzo mocno rozwinięto wydawanie rozkazów i formacje wojsk. Jest to bardzo pomocne podczas walki, ale jeśli chcemy całkiem dobrze i sensownie dowodzić z pierwszej osoby to niestety zabraknie nam czasu na osobiste ścieranie się z przeciwnikiem. Mam nadzieję, że albo twórcy albo moderzy zrobią jeszcze trzecią opcję rozgrywania bitew. Podobną do tych z serii Total War, w których dowodzimy wojskiem z trzeciej osoby. Piszę o tym, ponieważ w momencie rozgrywania bitew automatycznych wydaje mi się, że wojska po prostu dostają rozkaz szarży na wroga. Jak wcześniej pisałem, gdy rozgrywamy bitwy ręcznie z pierwszej osoby nie mamy czasu samemu powalczyć z wrogiem tylko non stop ustawiamy wojska w różne szyki. Oblężenia są tutaj świetnie rozbudowane. Nie dość, że nasza umiejętność konstruowania jest bardziej przydatna w porównaniu do poprzedniczek, to bitwy w których biorą udział machiny oblężnicze są ciekawsze i efektowniejsze. Również ataki na wioski są ciekawiej skonstruowane, ponieważ każda wioska, zależnie od ilości mieszkańców, generuje swój garnizon, np. 4 żołnierzy/dzień. Ostatnią kwestią do poruszenia są jednostki, których jest masa! Każdy kraj ma tak jak w poprzedniej części swoje specjalne jednostki, jednak ich rozwój jest jeszcze bardziej rozbudowany. Wioski również posiadają swoje specjalne jednostki garnizonowe i najemne rody, choć ani band ani tych rodów jeszcze nie udało mi się rozgryźć. Rodzajów jednostek jest tak dużo, że kolekcjonowanie ich sprawiało mi wielką frajdę. Trochę jak zbieranie pokemonów, bo chciałem mieć każdą. 2. Ekonomiczny. To fajna odmiana w porównaniu z poprzednią odsłoną ponieważ dochodzą nam karawany, choć niestety na razie ich nie kontrolujemy. Puszczamy je na mapę, a one sobie człapią i po jakimś czasie zarabiają. Ekonomia i handel są w tej grze, moim zdaniem, bardziej dopracowane, ceny za surowce są zmienne co czyni ją bardziej realistyczną i daje graczom ze smykałka do handlu duże pole do popisu. Utrzymanie jednostek, zamków i karawan często balansuje między dużymi zyskami a stratami, im więcej w to inwestujemy tym więcej możemy zyskać lub stracić. Wydaje mi się, że w tę kwestię przydałoby się jeszcze dopracować, ale i tak ekonomiczny aspekt Bannerlorda jest bardzo przyjemny. 3. Rozwój postaci i swojego rodu. Drzewko rozwoju jest bardzo ciekawe i zupełnie inne od poprzednich odsłon. Mamy sześć cech i do każdej z nich przypisane po trzy umiejętności (18 łącznie), które rozwijamy co czwarty, a umiejętności co poziom choć nie jest to takie proste. Umiejętności tak naprawdę rozwijamy używając ich, tak jak w Skyrimie (to chyba najłatwiejszy przykład) z tym, że co poziom możemy zwiększyć przyspieszenie ich nabijania. Ale po co? I tu pojawia się kolejna komplikacja, czyli nabijanie poziomu postaci, który również działa podobnie jak w Skyrimie. Poziom postaci zwiększa się w momencie zwiększania poziomu umiejętności (wiem, pokomplikowane). To daje nam szybsze nabijanie lvl postaci, gdyż np. w momencie częstego używania broni dwuręcznej i jednocześnie zwiększaniu prędkości jej nabijania szybciej pniemy się w górę. Co 25 punktów umiejętności odblokowujemy jedną, a czasem dwie pasywne zdolności. Są one przeróżne i nie do końca pasują do umiejętności np. przy 100 poziomie broni dwuręcznych miałem do wyboru zdolności, które albo powiększały liczebność garnizonu albo zmniejszały żołd dla żołnierzy będących w garnizonie. Rozwój rodu, z tego co czytałem i widziałem (jeszcze nie rozegrałem tej części), polega poślubieniu szlachcianki lub szlachcica. Potem możemy płodzić z małżonkiem potomstwo, które ma mieć bonusy od cech i umiejętności postaci, którą gramy. W momencie, kiedy zginiemy możemy grać naszym potomkiem. Gra daje możliwość ustawienia śmiertelności głównej postaci więc nie musicie się bać o jej stratę. Rody umożliwiają też rekrutację kompanów, którzy, tak jak poprzedniej odsłonie, są unikalnymi jednostkami. Możemy ich ubierać w lepszy ekwipunek a także stawiać na czele armii i puszczać na mapę by walczyli w naszym imieniu. Mogą też prowadzić nasze karawany lub zarządzać naszymi zamkami wraz z podległymi im wioskami. Zauważalna jest tutaj niewielka różnica w porównaniu do poprzedniej odsłony, a mianowicie brak zarządzania oddzielnie wioskami. Gra jest bardzo podobna do poprzedniczek, choć uważam, że praktycznie każdy aspekt jest bardziej rozbudowany. W Bannerlord twórcy dodali crafting, jest to coś ciekawego i nowego. Polega on na tym, że w każdym mieście mamy kuźnie gdzie z pozyskanych ze zdobyczy bitewnych surowców wytwarzamy broń. Wszystko jest kontrolowane przez naszą umiejętność “kuźnia”. Możliwości jest bardzo wiele, możemy sobie stworzyć, miecz, topór, oszczep naszych marzeń statystycznych, który idealnie pomoże nam w potyczkach pierwszoosobowych. Niestety kuźnie pozwalają tylko wytworzyć bronie, nie ma jeszcze opcji wykuwania zbroi. Może w przyszłości. Mody Musze też napisać o scenie moderskiej. Od samego początku wyjścia Bannerlorda do wczesnego dostępu gracze dostali narzędzia, którymi posługiwali się twórcy. Więc teoretycznie można z nią zrobić to co chcemy. Dlaczego o tym piszę? Tak samo jak za sprawą modów Skyrim jest wiecznie żywy tak i Warband wciąż trzyma się dobrze. Ciekawostką jest, że dodatek Mount & Blade: Warband – Viking Conquest został stworzony dzięki jednemu z większych modów, Brytenwalda. Od wyjścia gry, co jakiś czas widzę doniesienia o nowych modach, które kuszą by je poprać. Czytaj też: Recenzja Final Fantasy VII Remake – jestem zachwycony Minusy Jednym z najistotniejszych minusów gry jest wczesny dostęp. Gdy piszę tę recenzję M&B2 wyszedł już z alfy i przeszedł na betę, to wciąż dostrzegam wiele błędów, nie tylko graficznych, ale i dotyczących zadań czy rozwoju postaci. Kolejnym co mnie doprowadza do szewskiej pasji jest brak balansu. Na początku alfy, zanim rozwinąłem postać do sensownego poziomu, jedno z państw prawie zdobyło dominacje nad całym światem co nie jest przyjemne, kiedy ma się takiego potwora przed sobą. Po kolejnych patchach zwiększali poziom trudności bitew pierwszoosobowych, które już i tak były trudne (na szczęście poprawili trochę ten pierwszy błąd). Następnie wzięli się za zmniejszenie przeżywalności naszych jednostek przy bitwach automatycznych. Ten błąd zoptymalizowania bitew zdenerwował mnie najbardziej, ponieważ była to jedyna opcja do szybszego levelowania naszych jednostek. Musicie widzieć, że aktualnie w bitwach pierwszoosobowych możliwość awansu naszych jednostek jest bardzo mała. Wydaje mi się, że brakuje jakiegoś zbiorowego doświadczenia rozbitego po równo na jednostki. Karawany, jest to fajna nowość, ale brakuje możliwości zarządzania jej obsadą, ponieważ wpadają one co jakiś czas w potyczki z rabusiami lub wrogo nastawionymi do nas królestwami. Po przegranej wpadają w ich łupy a my tracimy pieniądze na odbudowę karawany. Trochę wkurzające jest też potomstwo innych rodów, ponieważ w późniejszych etapach gry podczas wielkich wojen potrafi wokół naszej armii biegać nawet siedem takich małych oddziałów. Wynika to z rozmnażających się na potęgę rodów, które jakoś szczęśliwie omija naturalna selekcja. Miałem taki moment w grze, że latało ich wokół mnie ośmiu więc chytrze złapałem wszystkich w wielką bitwę Po wzięciu ich do niewoli ściąłem wszystkim głowy i przez to dostałem cechę chyba mordercy +3 co przekładało się na –3 w rozmowie z każdym lordem. Było to wyjątkowo głupie. Kolejnym minusem jest brak polskiej wersji, którą twórcy obiecali ze względu na duże zainteresowanie tytułem wśród rodzimych graczy. Ale i to można obejść, ponieważ nieoficjalne spolszczenie już krąży w necie. Podsumowanie Uważam, że gra nie zasługuje jeszcze na swoją cenę, zwłaszcza dla kogoś, kto chce z nią zacząć swoją przygodę po Calradii. Ja wydałem te pieniądze, ponieważ czekałem na doskonalszą podstawkę prawie 10 lat i szczerze nie żałuję. W pierwszym miesiącu nabiłem przeszło 200 godzin i świetnie się bawiłem. Uważam, że nawet gdyby twórcy spoczęli na laurach i opóźnili projekt to zapaleni moderzy sami naprawią i zoptymalizują tę grę. Najważniejsze jednak, że gra ma gigantyczny potencjał jeśli chodzi o rozbudowę, jak chociażby karawany. Od jednoznacznej oceny jeszcze się wstrzymam, gdyż nadal nie jest to pełna wersja Mount& Blade: Bannerlord. Być może później napiszę jeszcze jedną recenzję, w której podsumuję wszystko co twórcom udało się poprawić i jaki to przyniosło finalny efekt. Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News Wydane w 2008 roku Mount & Blade wręcz mogłoby służyć za encyklopedyczną definicję gry niezależnej. Mała produkcja, stworzona przez niewielki turecki zespół, podbiła serca tysięcy graczy przede wszystkim doskonałym i innowacyjnym systemem walki. Sieczenie przeciwników mieczami, walka konna czy słanie strzał w pełnym galopie były tak wciągające, że fani przebaczyli grze pozbawiony struktury tryb dla pojedynczego gracza oraz brak opcji multiplayer. Zamiast narzekać, zakasali rękawy i rzucili się w wir prac moderskich. Zespół TalesWorld dobrze jednak zdawał sobie sprawę z ułomności swego dzieła i szybko przystąpił do tworzenia dodatku, który miał być panaceum na wspomniane problemy. Teraz rozszerzenie wreszcie trafiło na rynek i przyszła pora, by sprawdzić, czy Turcy podołali temu zadaniu. Caldaria kusi turystów romantycznymi zachodami słońca. Po pierwszym odpaleniu gry całkiem pozytywne wrażenie wywiera oprawa graficzna. Mount & Blade nie należał do ładnych produkcji. Słabe tekstury, proste modele postaci i otoczenia oraz ogólna pustka poziomów – nawet najbardziej zagorzali fani mogli określić stronę wizualną tej gry co najwyżej jako nieprzeszkadzającą w zabawie. Warband wprowadza spore ulepszenia w tym zakresie. Poprawiono tekstury i modele postaci, dodano również sympatyczne efekty typu HDR czy głębia ostrości. Wreszcie działa pełnoekranowy antyaliasing. A dzięki nowym animacjom ciosów oraz zwiększeniu limitu jednostek w bitwie ze 100 do 150 potyczki prezentują się znacznie bardziej okazale. I choć wszystkie te ulepszenia nie są w stanie ukryć faktu, że wciąż jest to produkcja ewidentnie niskobudżetowa i żadnych wyborów miss piękności raczej nie wygra, to przynajmniej teraz nie straszy już swoją grafiką. Co warte pochwały, o dziwo, Warband działa wyraźnie płynniej niż wersja podstawowa. Jeśli chodzi o inne aspekty techniczne, to sporego kopa dostała sztuczna inteligencja. Kontrolowani przez komputer wojacy są teraz wyraźnie bardziej agresywni i stanowią większe zagrożenia dla gracza. Poprawki rozciągają się również na system morale. Jeśli nieprzyjaciele zdadzą sobie sprawę, że są bez szans, to często próbują ratować się ucieczką. Udostępniony świat gry zawiera wszystkie lokacje, które były obecne w pierwowzorze, jednocześnie wprowadzając nową frakcję (Sułtanat Sarranidzki) i masę dodatkowych zadań do wypełnienia. Oznacza to, że jeśli nie posiadacie egzemplarza Mount & Blade, to przygodę z tą serią możecie spokojnie zacząć od Warband, kompletnie pomijając podstawkę. Jest to możliwe, ponieważ dodatek nie wymaga zainstalowania tej ostatniej. Jednym z głównych zarzutów wobec pierwowzoru był słabo nakreślony tryb kampanii. Gra była olbrzymim placem zabaw, nie prowadziła nas za rączkę, zamiast tego sami musieliśmy znaleźć sobie coś do roboty.

mount and blade warband recenzja